Battle of the Bulge 1944-2014 – „Gdy opadł już bitewny kurz”

960143_1033188556706677_5257224507878448625_n
O grudniowej wyprawie w Ardeny trudno jest napisać ot tak, po prostu (choć była to dla nas już druga wyprawa i podobnie jak pierwsza, odcisnęła się wyjątkowo mocno w naszej śwaidomości). Nie da się jej też ubrać w swojego rodzaju schemat: byliśmy, działo się to i tamto, wróciliśmy, było fajnie, czekamy na kolejną edycję. Rzecz bowiem w tym, że tak wyjątkowe z racji okrągłej rocznicy wydanie „Bitwy o wybrzuszenie” w Bastogne-Recogne-Cobru, wyszło poza jakąkolwiek skalę porównawczą. Trudno też znaleźć dla tej imprezy jakieś odniesienie czy próbować ją jakoś zaszeregować, dokładając do listy tzw. wyjazd ów zrealizowanych. To, czego doświadczyliśmy przez kilka dni obecności w Cobru, to zdecydowanie coś więcej niemal na każdej płaszczyźnie. Niesamowitość atmosfery (nie tylko samego miejsca), klimat, który stworzyła solidnie przyprószona śniegiem okolica, niezwykle sympatyczni, belgijsko-francuscy organizatorzy i rekonstruktorzy (nawet z USA) oraz stworzone (mega realistyczne) warunki bytowe – to wszystko złożyło się na coś, co możemy nazwać kwintesencją rekonstrukcji historycznej. Bez wątpienia, cała ta wyprawa była dla nas wszystkich niemal mistycznym doświadczeniem i chyba możemy się pokusić o stwierdzenie, iż czegoś takiego jeszcze nie było okazji przeżyć (a doświadczeń wszelakich przecież nie brakuje). A ponieważ nie jesteśmy w tych komentarzach (odczuciach) odosobnieni, to wniosek nasuwa się jeden – była to bodaj najlepsza inscenizacja z tzw. zachodniego teatru działań, w jakiej (nie tylko my) braliśmy udział. A fakt, iż sobota była dniem dla rekonstruktorów (z działaniami w lesie), zaś niedziela dla publiczności spowodował, że udało się połączyć tak ważny dla nas realizm (i tzw. rekonstrukcyjny warsztat) z prezentacją dla widzów, których zgromadziły się tysiące. Poznaliśmy wielu ciekawych ludzi, nawiązaliśmy szereg cennych kontaktów, które (a mamy taką nadzieję) być może zaprocentują rewizytami w Polsce (i szerszą współpracą).
10917135_1043093729049493_5222545854661281578_n
Być tam właśnie w minione już (niestety) obchody, to była wielka sprawa i bardzo się cieszmy, że mogliśmy w tym przedsięwzięciu się zaznaczyć. A ponieważ dzięki firmie Olek Motocykle i Panzer Projekt Grzegorz Klimczak zabraliśmy z sobą Pantherę plus dodatkowo KDF-a (jednego z naszych kolegów), nasza obecność tam miała swój solidny akcent. Serdecznie pozdrawiamy organizatorów, tj. Mike Laforge, Francois Xavier Jordens, Serge Balleux i całe stowarzyszenie „Ardennesmemories”, władze miasta Bastogne (które pokryło koszty dostawy sprzętu), współtowarzyszy „walk” każdej ze stron, a szczególnie naszych przyjaciół z Polski, tj. niestrudzonych w zagranicznych wojażach kolegów z BIG RED ONE oraz 101 AIRBORNE. Wspólnie (jako cały „polski kontyngent”), nie dość, że przybliżyliśmy nieco krajowe środowisko rekonstrukcyjne, to jeszcze trochę „powojowaliśmy”, także na towarzyskim gruncie. I pozostaje tylko mieć nadzieję, że do Bastogne (na rekonstrukcyjnym gruncie) uda się jeszcze wrócić, a miniona edycja nie będzie ostatnią, tak hucznie obchodzoną.

Relacja z obchodów 70 rocznicy walk w rejonie Bastogne (Recogne-Cobru) znalazła się w jednym z najbardziej poczytnych (europejskich) czasopism o tematyce historyczno-militarno-rekonstrukcyjnej, Militaria Magazine (które było jednocześnie patronem medialnym imprezy). I choć zdjęciowy felieton nie jest w stanie tak do końca oddać klimatu i atmosfery jakie panowały podczas całej, blisko trzydniowej rekonstrukcji, to pokazuje, że warunki pogodowe (śnieg, mróz i mgła) dopisały wyjątkowo i stworzyły otocznie, o jakim mogliśmy marzyć. Dzięki temu materiałowi ponownie odżyły wspomnienia z nie tak odległego wyjazdu, który bez wątpienia był wyjątkowy i na długo pozostanie w naszej pamięci.

Prezentujemy też artykuł odnoszący się do rocznicowych obchodów, zamieszczony w bardzo poczytnym, francuskojęzycznym czasopiśmie „Tank&Military Vehicles”.