MANEWRY „WUNDERWAFFE” – BOBOLICZKI 2018

W słoneczną sobotę (7 kwietnia 2018 roku) nasza kilkuosobowa „misja rozpoznawcza” miała okazję (i niewątpliwą przyjemność) wziąć udział w przygotowanych przez Grupę Rekonstrukcji Historycznej „Jack of Diamonds” manewrach pod kryptonimem „Wunderwaffe”. Warto już na wstępie dodać, że organizowane przez tą Grupę od kilku lat manewry, są owiane niemal mityczną aurą.

Uczestnicy wcześniejszych edycji podkreślali za każdym razem bardzo dobrą organizację, ciekawie dobrany teren, do tego sama „treść ćwiczeń” za każdym razem stanowiła coś nowego i zaskakującego. A wszystko to w bardzo miłej i sympatycznej atmosferze, która przeplatała się ze specjalnie wytworzonym realizmem w działaniach polowych.
Także i my, po uczestnictwie w tym przedsięwzięciu, możemy w pełni jednoznacznie podpisać się pod zasłyszanymi wcześniej, pozytywnymi opiniami. Manewry były bardzo dobrze przygotowane i zorganizowane. Sam pomysł na osadzenie ich w realiach poszukiwania (lub ochrony, bo niektóre zadania miał taki właśnie cel) „Cudownych Broni” był bardzo interesujący, a dodatkowo spotęgowany obecnością pieczołowicie przygotowanych makiet (naturalnej wielkości) owych broni. Wszystko to nadało manewrom właściwego, momentami nawet tajemniczego, klimatu.

BEN_2505

Manewry „Wunderwaffe” – Uczestnicy Manewrów. Boboliczki 07.04.2018. Foto GRH „Jack of Diamonds”

Całość rozpoczęła się w sobotni poranek odbiorem specjalnego pakietu map oraz szyfrów. Wyjaśniono również sposób, w jaki należy czytać mapy i odnajdywać na nich przekazywane szyfrem koordynaty. Do tego każdemu z pododdziałów dość ogólnie przybliżono cel zadań. Szczegóły i odpowiednie rozkazy miały nadchodzić drogą radiową. Oczywiście, rzecz nie polegała tylko na metodycznym przechodzeniu z punktu do punktu. Należało uważać na nieprzyjaciela, którego cele, choć nam nie znane, mogły prowadzić do okazjonalnych strać.

Łącznie w teren zostały wysłane siły odpowiadające w przybliżeniu dwóm plutonom (niemiecki i aliancki), te zaś działały samodzielnymi drużynami, które w zależności od otrzymywanych rozkazów, działały pojedynczo lub w ramach większych pododdziałów. Zadania do wykonania były bardzo zróżnicowane. Od zajęcia określonych obszarów (punktów) lub ich utrzymania, do odnalezienia „czegoś” ważnego czy wyjścia zwycięsko ze starcia z nieprzyjacielem. W trakcie wykonywania zadań należało uważać na przebranych w mundury szpiegów. Swoją rolę miały też inne działania dezorganizacyjne, które organizatorzy bardzo umiejętnie wpletli w całe wydarzenie. Finalnie, lepsi o jeden punkt (wszystkie zadania zostały zsumowane) okazali się alianci.

Dziękując kolegom z GRH „Jack of Diamonds” za zaproszenie, chcemy jednocześnie bardzo serdecznie pogratulować całego przedsięwzięcia. Stało na bardzo wysokim poziomie, było fantastycznie zorganizowane i co nie mniej istotne – rozgrywało się w bardzo zróżnicowanym terenie.
Tzw. „taktyka małych pododdziałów” czy konieczność współpracy w wykonywaniu zadań, nie mówiąc o ciągłej presji ze strony nieprzyjaciela czy pojawiających się „elementach dodatkowych” (szpiedzy), razem stanowiły bardzo realistyczne połączenie. Swojego rodzaju deserem była w/w dodatkowa scenografia (kierunkowskazy plus makiety „cudownych broni”), która nadała całości właściwego klimatu.
Podsumowując – z pełnym przekonaniem możemy powiedzieć, że opinie krążące na temat organizowanych przez GRH „Jack of Diamonds” manewrów, są więcej niż w 100% uzasadnione :-). Atmosfera, pomysł, zakwaterowanie, sposób działania czy koncepcja całego wydarzenia, zasługują na jak najwyższe uznanie. Brawo Panowie, kawał solidnej roboty. Bez wątpienia można się od Was uczyć :-).
Serdeczne pozdrowienia ślemy też do innych uczestników z obu stron frontu. Współpraca z Wami to naprawdę duża przyjemność i bardzo sympatyczne doświadczenie :-).

(Zdjęcie tytułowe zamieszczamy dzięki uprzejmości GRH „Jack of Diamonds”)