ŁABISZYŃSKIE SPOTKANIA Z HISTORIĄ 2018

Jak to mawia nasz kolega ze stowarzyszenia – Drodzy Przyjaciele, Koledzy, Znajomi. Za nami VII edycja „Łabiszyńskich Spotkań z Historią”. Wydarzenia, z którym jesteśmy związani szczególne i od którego rokrocznie zaczynamy planowanie naszych rekonstrukcyjnych aktywności.

Bardzo się cieszymy, że tegoroczna odsłona, poświęcona tematowi Września 1939 roku, zebrała (i zbiera nadal, jak słyszymy i z dużą przyjemnością czytamy) tak wiele pozytywnych, sympatycznych ocen. Cieszy nas szczególnie fakt, że płyną one nie tylko ze strony widzów, którzy podkreślali emocjonalne podłoże „Wrześniowych Dróg”, ale też ze strony rekonstruktorów, naszych „towarzyszy broni” z każdej strony frontu. Te sympatyczne gesty czy odczucia adresowane z ich strony w naszym i imprezy kierunku, czasami nie mniej emocjonalne jak te widziane u widzów, traktujemy jak duże wyróżnienie, a przy tym motywację do dalszego rozwoju w „rekonstrukcyjnym eksplorowaniu historii”. Wszystko to, czego wspólnie doświadczyliśmy i dokonaliśmy, z pewnością – mówiąc nieco górnolotnie – na długo pozostanie w naszej zbiorowej pamięci. Mamy oczywiście zakodowane również to, co można byłoby poprawić czy odrobinę zmienić.
Za te spostrzeżenia również jesteśmy wdzięczni i jeśli tylko będzie taka okazja w przyszłości, będą (na miarę możliwości) wdrożone.
Dziękując za te bardzo miłe gesty, chcemy podkreślić, że „Łabiszyńskie Spotkania z Historią” to wydarzenie, które łączy wysiłki wielu osób, grup, stowarzyszeń i instytucji. To także owoc zaangażowania mieszkańców miasta, którzy swoją pro-historyczną postawą tworzą tak często wspominany klimat, będący jednym ze szczególnie podkreślanych atutów „Spotkań”. Wszystkie te podziękowania traktujemy tym samym jako w równym stopniu adresowane do każdej instytucji czy każdej osoby związanej z tym wydarzeniem.

pict1

Łabiszyńskie Spotkania z Historią 2018 – „Wrześniowe Drogi”; inscenizacja „Linia Wisły”; fot. Visioner.eu

I choć nie jest naszym celem pisanie bardzo szerokiego podsumowania (to znajdzie się już na dniach na profilu FB/Łabiszyńskie Spotkania z Historią), to pozwolimy sobie na rozwinięcie kilku odczuć z tych minionych, bardzo pracowitych, ale dających jednocześnie dużo satysfakcji, czerwcowych dni.
W pierwszym rzędzie chcemy bardzo podziękować obecnym na wydarzeniu SRH/GRH za szeroko rozumianą (godną) postawę i stałą gotowość do działań. Pomimo wysokich temperatur czy tradycyjnie już obecnego deszczu (choćby jednego dnia), stany w linii były bardzo wysokie, co świadczy o tym, że w dobrze pojmowanej rekonstrukcji, aura ma znacznie czysto symboliczne.
Nie od dzisiaj słyszana formuła: „Im gorzej, tym lepiej”, miała w Łabiszynie swoją niemal afrykańską, ale też odnoszącą się do historycznego września, „temperaturową” odsłonę. Dziękujemy też za okazywane sobie koleżeństwo oraz uprzejmość, bo i one mają na odbiór tego wydarzenia bardzo duży wpływ.
W obszarze rekonstrukcyjnym pozostając, chcielibyśmy w szczególny sposób podziękować Rafałowi Radzi z 7 DAK za dowodzenie całością polskiego komponentu, a także czuwanie nad tym, aby sprzęt, tak jak i ludzie, zawsze byli tam, gdzie trzeba.
Współpraca z Rafałem to dla nas ogromna przyjemność i satysfakcja, podobnie jak z całą ekipą 7 DAK. Duże wrażenie na widzach zrobiły w tym roku konie. Ich liczniejsza obecność na tegorocznych „Spotkaniach”, to obok wysiłków podejmowanych przez Rafała, także zasługa kolegów z 7 PSK, 15 PUŁ i Marka Holaka, który nie tylko wprowadził nas w kawaleryjskie zagadnienia, ale też sprawił, że wiemy na temat koni i ich „obsługi” znacznie więcej, niż do tej pory.
Widok pododdziału kawalerii podczas każdej z inscenizacji oraz w czasie poza nimi, budził nie tylko w widzach, ale też i wśród rekonstruktorów, autentyczne emocje. Bardzo Wam za to Panowie dziękujemy, a pamiętać jeszcze należy o tym, że swoją cegiełkę do „konnego komponentu” dołożył też p. Apolinarski ze swoją grupą.

Łabiszyńskie Spotkania z Historią 2018 – „Wrześniowe Drogi”; inscenizacja „Korytarz Pomorski”; fot. Visioner.eu

Poruszając się nadal w obszarze polskiego garnizonu, za owocną i dającą wiele satysfakcji współpracę, chcemy podziękować kolegom z Garnizonu Toruń (koordynowanemu przez Marka Zwiefkę i Mikołaja Rybaka), Arkowi Domińcowi z śląskiego 73pp, Piotrkowi Marciniakowi z 10pp, obecnemu duchem (bo był w tym czasie w innym miejscu) Tomisławowi Kalembce (z Fundacji Historii Polskiej Broni Pancernej), Markowi Babulewiczowi (GRH 14PUŁ), kolegom z SRH Baterii Motorowej Artylerii Przeciwlotniczej, którzy tak fajnie wkomponowali się w całe przedsięwzięcie, prezentując przy okazji absolutną perełkę, tj. PZInża 343. Dziękujemy też kolegom z innych polskich SRH/GRH za postawę i zaangażowanie, które bardzo wyraźnie było widać podczas każdej z inscenizacji.
Przechodząc do brytyjskiego alianta – tutaj w szczególny sposób chcemy podziękować Przemkowi Borkowskiemu z SRH „Zachód 1944”, który jest/był pomysłodawcą i realizatorem wieczornej, piątkowej inscenizacji, czyli „Rajdu na St. Nazaire”. W odczuciu wielu osób ze środowiska, ale też widzów, była to bardzo udana i pod wieloma względami pionierska inscenizacja.
Zastosowanie teatralnych świateł czy prezentacja filmu, który wprowadził widzów w temat Operacji „Chariot” (a to już robota Krzysztofa Saneckiego i wspierającego go merytorycznie Przemka), do tego niezwykle widowiskowa pirotechnika, która w nocnym otoczeniu pokazała swoje inne oblicze, włącznie z tzw. kontrolowanym ogniem wewnątrz młyna, dały łącznie niespotykany rezultat. Mamy nadzieję, że na bazie tej inscenizacji powstał bardzo obiecujący, tzw. „nocny fundament”, który może stanowić podstawę dla szeregu podobnych pomysłów w przyszłości.
Słowa podziękowania ślemy tym samym w kierunku właścicieli młyna, tj. panów Rafała i Zbigniewa Grajkowskich, którzy kolejny już raz nie tylko udostępnili młyn na potrzeby wydarzenia, ale pozwolili też na realizowanie w nim szeregu „wybuchowych” pomysłów. Oczywiście, przeprowadzenie tej bardzo złożonej inscenizacji to także zasługa Grzegorza Brzózki, który zajął się koordynacją oddziału marynarzy (chyba po raz pierwszy w historii polskiej rekonstrukcji tak licznie reprezentowanego, wspieranego przez ekipę tzw. „lądowego Marine” z SRH „Zachód 1944”), a także kolegów ze strony brytyjskiej, tj. Michała Różyńskiego (Stowarzyszenie „Odwach”), Tomka Miłki (SRH „PSZ”) i Huberta Synosia (GRH „Commonwealth Battalion”). Wasza dbałość o zachowanie realiów dotyczących sylwetek i widoczne zaangażowanie podczas tego wieczoru, zasługują na jak najwyższe uznanie.
Najlepszym dowodem na to, że było to docenione i zauważone, niech będą słowa widzów, którzy bardzo tą inscenizację przeżywali, nie kryjąc po jej zakończeniu słów uznania. Tak więc drogi Przemku, drodzy koledzy – pełne gratulacje. Dzięki Wam naprawdę (choć jednocześnie bardzo umownie) przenieśliśmy się do St. Nazaire.

DronLSzH2018_1

Łabiszyńskie Spotkania z Historią 2018 – „Wrześniowe Drogi”; inscenizacja „Kierunek Warszawa”; fot. FlyFilm Studio

Po aliantach przyszedł czas na oddziały niemieckie. Tutaj w zasadzie trudno napisać coś nowego i odkrywczego, bowiem szereg powyższych zdań i stwierdzeń, może również odnosić się do szeroko pojętej tzw. strony niemieckiej. Wbrew pozorom rola „czarnych charakterów” wcale nie należy do łatwych, ale dla kompletności przekazu, jest niezwykle istotna. Panowie, wielkie podziękowania, bo wykonaliście naprawdę mnóstwo pracy i także dzięki Waszemu doświadczeniu oraz czuciu rekonstrukcyjnego pola bitwy, każda z inscenizacji miała właściwą dynamikę. Szczególnie chcemy zaś podziękować kolegom z grup „Feldgrau”, „Barbarossa”, „Nordland”, „Die Wache”, „Wiking”, Grupa Bojowa Kielce, „Theatrum Historica”, KG „Luger”, „FLAK Abteilung” z którymi od lat, dość regularnie współpracujemy, tworząc czy wspólnie uczestnicząc w niejednym widowisku. Słowa uznania ślemy także pod adresem innych „niemieckich” ekip, obecnych na tegorocznych „Spotkaniach”, w tym do dziewczyn z GRH „Die Blitze”, które obok sztabu, zaadoptowały się również w naszej (wciąż będącej w trakcie prac wykończeniowych) przyczepie sztabowej. Pamiętamy także o fantastycznej prezentacji cywilnej odzieży lat 30’ i 40’, przeprowadzonej przez dziewczyny z GRH „Bluszcz”, wspierane przez damską część Radfahrtruppe. Prezentowałyście się dziewczyny (jak zawsze) zjawiskowo :-).
Obok ludzi, do stworzenia pełnego obrazu konieczny jest sprzęt. Sprzęt, który pozwala na wzmocnienie przekazu i nadanie mu właściwej mocy/dynamiki, a którego w tym roku było naprawdę sporo. Jako stowarzyszenie bardzo cieszymy się z tego, że „Spotkania”, dzięki owocnym rozmowom z właścicielami różnego rodzaju pojazdów i innego sprzętu, udało się tak licznie „doposażyć”. Dołączamy się tym samym do podziękowań adresowanych w ich (właścicieli) kierunku, bo zarówno w zakresie warunków jak i sprawności owego sprzętu, było nie tylko owocnie, ale też sympatycznie i z dużym zrozumieniem.
Tym samym chcemy bardzo serdecznie podziękować Grzesiowi Klimczakowi z „Panzer Projekt”, Jackowi Habrowi z Fundacji Wojskowości Polskiej, Sławkowi Handke z „Handmet Military”, p. Zbigniewowi Nowosielskiemu z Biura Rekonstrukcyjno-Technologicznego Zabytkowej Inżynierii Pojazdowej, Adrianowi i Kazimierzowi Kiczyńskim z „Blitz Team” (dodatkowo za logistyczną przysługę), Tomisławowi Kalembce i Michałowi Lipce z Fundacji Historii Polskiej Broni Pancernej, Wojtkowi Minczykowowi, Jackowi Czaczykowi, Pracowni Renowacji Zabytków Techniki Militarnej z Wolsztyna, kolegom z Wronek. To, co sprzętowo było widoczne na ziemi, wspierali nasi niezawodni lotnicy, czyli Kuba Myśluk i Szymon Sadowski, którzy kolejny już raz pokazali prawdziwy powietrzny kunszt. Wielkie brawa.
Ponownie wracając na ziemię – swój sprzęt na dioramach prezentowali także koledzy z Łowicza (10pp), 7 DAK, Towarzystwa Działań Historycznych im. Feliksa Pięty, Baterii Motorowej Artylerii Przeciwlotniczej, śląskiego 73pp. Dziękujemy też kolegom ze Szczecina za przywiezienie motocykli marki Sokół, a także wszystkim innym SRH/GRH oraz ich członkom, za dostarczenie na to wydarzenie swoich prywatnych i grupowych zasobów. Mamy przy tym nadzieję, że o nikim nie zapomnieliśmy, ale gdyby tak było, prosimy o przypomnienie i sprostowanie.
Od „Spotkań” minął już co prawda ponad miesiąc i głowy jakby lżejsze, ale zakres działań w ich czasie był tak duży i tak obfity, że w natłoku działań, coś mogło umknąć naszej uwadze.

DronLSzH2018_4

Łabiszyńskie Spotkania z Historią 2018 – „Wrześniowe Drogi”; inscenizacja „Kierunek Warszawa”; fot. FlyFilm Studio

Duże wrażenie, także dla naszego wieczornego funkcjonowania, robiły dioramy usytuowane w młynie. Dzięki nim, życie towarzyskie mieniło się wieloma (mundurowymi) barwami.
I choć tawerny – brytyjska czy tzw. niemiecka (znajdujące się w młynie) przyciągały dość zróżnicowane grono uczestników „wieczornych spotkań”, to zabawa w nich była przednia, kończąc się dopiero wówczas, gdy inni … zaczynali dzień (szczególnie w tawernie tzw. „niemieckiej” przygotowanej i prowadzonej przez Mateusza Raszkę & Wojtka Domańskiego). Piętro wyżej zaś znajdowały się sztab i posterunek policji, które – przygotowane z nie mniejszą pieczołowitością – robiły szczególnie na odwiedzających młyn w ciągu dnia – bardzo duże wrażenie. Dziękujemy w tym miejscu kolegom z „Zachodu 1944” za brytyjską tawernę, KG Luger i FLAK Abteilung za powtórne urządzenie sztabu oraz SRH „Nordland” za drugą już odsłonę posterunku Schupo. Słowa uznania ślemy także w kierunku ekip prezentujących swoje dioramy poza obszarem młyna. W szczególności do TDH im. Felika Pięty za biuro przepustek i punkt werbunkowy, które cieszyły się u widzów bardzo dużym powodzeniem.
Pozostając jeszcze na chwilę w warstwie towarzyskiej, chcemy publicznie podziękować ekipie Rowery Zabytkowe Zabrze (Radfahrtruppe) za zajęcie się sobotnim grillem. Wasze zaangażowanie w tym obszarze stało się swojego rodzaju tradycją (to już czwarty raz chyba), co nie zmienia faktu, że jesteśmy Wam za tą pomoc i niczym nie zakłóconą gotowość do wsparcia, bardzo wdzięczni.
Pozostając jeszcze w temacie inscenizacyjnym, chcemy wspomnieć o jednym z kluczowych elementów każdej z rekonstrukcji – mowa o pirotechnice. Za jej wykonanie (choć nie mamy do końca pewności, czy to właściwe określenie) czy przeprowadzenie, odpowiedzialna była firma THUNDER FAJERWERKI (Roberta Murawskiego), która jest związana ze „Spotkaniami” od samego początku. Mówienie o niej (pirotechnice), że była widowiskowa, to mało powiedziane. Była fantastyczna i tak jak cenimy sobie jej wizualny (i słyszalny) odbiór, tak cenimy sobie przesympatyczną współpracę, która trwa już ładnych kilkanaście lat.

pict3

Łabiszyńskie Spotkania z Historią 2018 – „Wrześniowe Drogi”; inscenizacja „Linia Wisły”; fot. Visioner.eu

Ale huk i błysk to nie tylko domena pirotechniczna. To także tzw. środki pola walki, które choć w zupełnie innej skali i formie, są równie istotne. Za ich dostarczenie i obsługę dziękujemy BTS Hunter (Włodka Rapkiewicza), która to firma zapewniła całemu wydarzeniu właściwy serwis.
Z obszaru mundurowego przechodzimy do zagadnień określanych jako cywilne. I bez ogródek można powiedzieć, że wykonanej tutaj pracy – co było widać niemal na każdym kroku – zostało całe mnóstwo. Miasto żyło tym wydarzeniem, a działające w mieście różnorakie organizacje, koła zainteresowań, grupy młodzieży i mieszkańców (mniej lub bardziej formalnie działające), włożyły w proces przygotowawczy mnóstwo wysiłku. Wszystko po to, aby w ciągu tych kilku czerwcowych dni, obecni na „Spotkaniach” widzowie, zobaczyli nie tylko przeobrażone historycznie miasto, ale też ich mieszkańców, których spora część nosiła epokowe stroje i kostiumy. Przykład – co szczególnie godne podkreślenia – popłynął z samego urzędu (i innych instytucji), gdzie nie tylko burmistrz (o którym kilka zdań więcej poniżej), ale też liczne grono pracujących tam osób, wpasowało się ubiorem w świat lat 30’. Duża w tym wszystkim rola Albina Łakomego z Łabiszyńskiej Aktywnej Młodzieży, Eweliny Motławskiej z Łabiszyńskiego Domu Kultury, Arkadiusza Milarskiego, pracowników miejskiej biblioteki, klubu seniora, instruktorów z domu kultury i ich kół zainteresowań.
W specjalny sposób chcemy podziękować wspomnianemu wyżej burmistrzowi Łabiszyna. Pan Jacek Idzi Kaczmarek (bo to o nim mowa) nie tylko stworzył warunki dla przeprowadzenia tego bardzo złożonego i rozbudowanego wydarzenia, ale też otworzył ogromnie wiele przysłowiowych furtek, osobiście angażując się w niemal każdy obszar organizacji. Dzięki temu, każda z inscenizacji miała moc i duże nasycenie wszelkimi możliwymi środkami, nie mówiąc o będących ich fundamentem uwarunkowaniach administracyjnych. Dziękujemy również za akceptację dla wielu rekonstrukcyjnych pomysłów, które jak sami wiemy, są czasami dość nietypowe, mogąc wywoływać pewne zastanowienie. Cieszymy się jednak z tego, że te pojawiające się podczas rozmów koncepcje są zawsze przedmiotem dialogu, a do tego znajdują w Łabiszynie podatny grunt. Na ręce pana burmistrza składamy także podziękowania dla osób pracujących w Urzędzie Miasta, a także druhów-ochotników ze Straży Pożarnej. Państwa przychylność i szeroko pojęta pomoc są nie do przecenienia.

pict2

Łabiszyńskie Spotkania z Historią 2018 – „Wrześniowe Drogi”; inscenizacja „Linia Wisły”; fot. Visioner.eu

Nie zapominamy też o Zespole Szkół znajdującym się przy ulicy Nadnoteckiej, który przez blisko pięć dni pełnił rolę naszego garnizonu. Dziękujemy tym samym pani dyrektor i wszystkim pracownikom tej placówki za okazaną nam sympatię, uprzejmość i cierpliwość, zaś paniom pracującym w kuchni, za fenomenalne posiłki. W obszarze miejskim jeszcze chwilę pozostając – nagłośnienie imprezy, które wcale nie było prostym zadaniem – to zasługa Krystiana „Dali-Bomba” Woźniaka, zaś stały dopływ napięcia i niecenioną pomoc przy nocnej inscenizacji, zawdzięczamy „elektrycznemu” Krzysiowi.

Dzieląc się swoimi odczuciami z VII edycji „Spotkań”, nie możemy nie wspomnieć o gościach tego wydarzania. Wyjątkowe znacznie, podobnie jak rok temu, mięli dla wydarzenia weterani z 1. Dywizji Pancernej (kapitan Edmund Semrau i porucznik Alojzy Jedamski), dowodzonej przez gen. Stanisława Maczka. Tym razem wspominali nie tyle swój szlak bojowy, począwszy od Normandii do Wilhelmshaven (choć i na jego temat rozmów nie brakowało), ale doświadczenia z września 1939 roku, kiedy jako kilkunastoletni chłopcy zetknęli się po raz pierwszy z wojenną pożogą. Za opiekę nad gośćmi honorowymi, chcemy w szczególny sposób podziękować Zbyszkowi Kruszonie i Jackowi Czaczykowi, który do ich dyspozycji oddał swojego unikatowego PZInża 303.
Swoja wizytą zaszczycił widzów i uczestników Bogusław Wołoszański – osoba, której specjalnie przedstawiać nie trzeba, a która dzięki autorskim „Sensacjom XX Wieku”, zaszczepiła w wielu z nas historycznego bakcyla. Spotkanie z p. Bogusławem było nie tylko dla widzów, ale też uczestników, szczególnym przeżyciem, tak jak możliwość wysłuchania na żywo jego opowieści o wrześniu 1939 roku.
Dziękujemy wszystkim uwieczniającym to wydarzenie fotoreporterom, bo to także dzięki ich pracy i ich wysiłkom, tegoroczne „Spotkania” tak intensywnie funkcjonują w przestrzeni internetowej. Merytorycznie wsparli nas Paweł Rozdżestwieński i Wojciech Zalewski, przekazując cenne (dla warstwy historycznej) materiały, zaś komentatorsko Studio Huzar, tym razem w osobie Mikołaja Klorka. Wizualizacja imprezy (oprawa graficzna) to zasługa Przemka Borkowskiego.

20180602-1920 _DSC12016_

Łabiszyńskie Spotkania z Historią 2018 – „Wrześniowe Drogi”; inscenizacja „Kierunek Warszawa”; fot. Jarek „Nix” Borek.

Podsumowując całość – satysfakcja z pozytywnego odbioru „Spotkań” w każdym z obszarów (rekonstrukcyjnym, cywilnym, medialnym itd.) to dla wszystkich zaangażowanych w to przedsięwzięcie duże wyróżnienie. W zgodnej opinii – zasłyszanej wśród widzów – takie wydarzenie jak „Spotkania”, zachęca nie tylko do szerszego zainteresowania historią czy sięgnięcia po tematyczne książki, ale też w oparciu o historyczne zainteresowania, do integracji różnych środowisk. Doceniono dbałość o sorty i ich właściwe dla wrześniowego okresu zestawienie (choć kilka drobnych wpadek się pojawiło). Zwrócono też uwagę na wiedzę prezentowaną przez rekonstruktorów i stworzone przez mieszkańców scenograficzne otoczenie. Oznacza to jedno – warto przykładać wagę do każdego szczegółu, bo są one dostrzegane i doceniane.

Na koniec prezentujemy trailer z tegorocznych „Wrześniowych Dróg”, przygotowany (i zrealizowany) przez naszych oficjalnych filmowców, tj.: Krzysztofa Bogacza (Studio Visioner), FlyFilm-Studio (Krzysztofa Gąsiorowskiego) przy wsparciu Przemka Budzicha (dokuman.eu).


Zapraszamy także do obejrzenia zdjęć wykonanych przez naszego stowarzyszeniowego fotografa. Galeria są uszeregowane poszczególnymi dniami: PIĄTEK 01.06.2018 („Korytarz Pomorski”); PIĄTEK 01.06.2918 („Rajd na St. Nazaire”); SOBOTA 02.06.2018 („Kierunek Warszawa”); NIEDZIELA 03.06.2018 („Linia Wisły”). Niektóre z wybranych zdjęć, prezentujemy poniżej. Ich autorem jest Jarek „Nix” Borek.